365 dni: ten dzień – bogactwo, erotyzm i… brak dobrego smaku

W ostatnim czasie literatura erotyczna pokroju 50 twarzy Graya czy właśnie 365 dni Blanki Lipińskiej zdobywa ogromną popularność. To literatura, która jest odpowiedzią na skrywane fantazje kobiet i do nich jest adresowana. Dziś zajmuję się filmem 365 dni: ten dzień, który niedawno zadebiutował na platformie Netflix.

365 dni – część druga

Pierwsza część erotyka 365 dni spotkała się z krytycznym odbiorem. Filmowi zarzucano gloryfikację gwałtu i z tego powodu środowiska feministyczne (ale nie tylko) wylały na film wiadro pomyj. Twórcy filmu chyba wzięli do siebie do siebie te uwagi, bo w „tym dniu” sama bohaterka – Laura stwierdza, że porwanie jej i gwałcenie przez Massima było chore. No w końcu padły te słowa! Szkoda tylko, że w poprzedniej wersji, bohaterka raczej nie narzekała na takie traktowanie.

Rozumiem potrzebę zarówno literatury erotycznej, jak i filmów o takiej tematyce. 50 Twarzy Graya, które jest oczywistym konkurentem 365 dni, z racji że jako pierwszy film/książka o takiej tematyce osiągnął taką popularność, pomimo równie dużej prostoty fabularnej, trzymał jeszcze jakiś poziom. Rozumiem przez to tyle, że oglądając interpretację książki Lipińskiej, rozwiązania fabularne są czasami wręcz prostackie. Do tego stopnia, że oglądając ten film, w momencie kiedy scenarzyści myślą, że zaskoczą widza, ten wywija oczami z zażenowania.

Maszynka do drukowania pieniędzy

O wadach tej produkcji można napisać wiele akapitów, myślę jednak, że największym problemem filmu (jak i całej serii) 365 dni jest to, że nie traktuje on o związkach, nie traktuje o fantazjach seksualnych. To jest film o tym, jak to dobrze jest być bogatym człowiekiem. Przedstawia świat pełen drogich samochodów, drogich ubrań, drogich posiadłości z pięknym widokiem i basenem. Niedostępne życie, które przesiąknięte jest nawet nie tyle erotyką (bo ta bywa podana całkiem smacznie), co dosyć wulgarną seksualnością. Najlepszym komentarzem do tego filmu jest moim zdaniem komentarz Ewy Kasprzyk, aktorki która grała w produkcji rolę matki głównej bohaterki. W wywiadzie dla programu Onet Rano, aktorka mówi:

Po co czytać recenzje, jak ja to zobaczyłam. Ale na szybkim, czyli na przewijaniu. Tylko tak da się to oglądać, ponieważ tam nie ma treści 

Ewa Kasprzyk

Te słowa najlepiej podsumowują produkcję. Zapytacie pewnie, dlaczego pani Ewa wzięła udział w takiej produkcji? Po prostu miała ochotę spróbować.

You might also like

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.