Słowik – kolejny gangster próbuje wrócić na salony

Ostatni mój wpis dotyczył filmu „Jak pokochałam gangstera„, gdzie przy okazji seansu filmu o Nikosiu, opowiadałam o tym, jak szkodliwe jest romantyzowanie przestępców. A tu media donoszą mi o aferze związanej z innym gangsterem, tym razem żyjącym – o Słowiku, który swoją twarzą firmuje sportową galę. Wprowadzono go w świetle reflektorów, przy muzyce z „Ojca chrzestnego” na tron i przedstawiono… jako bossa! Ale o tym pewnie już słyszeliście. Było już o romantyzowaniu gangsterów, dzisiaj będzie więc o ich wybielaniu.

Słowik – kim był?

Słowik to jeden z bossów mafii pruszkowskiej, tej samej, która zastraszała Warszawę, wymuszała haracze, okradała domy, biła i mordowała. Jej szefowie albo nie żyją, albo odsiadują – krótkie, jak za swoje przewinienia, wyroki. Wyjątkiem jest Słowik, który niedawno, bo w grudniu wyszedł na wolność. Słowik kreuje się na osobę bogobojną (w swojej książce zamieszczał zdjęcia z pielgrzymek), ale zarzucano mu straszne zbrodnie – w tym zlecenie morderstwa Marka Papały, z którego zarzutu został jednak oczyszczony.

Trudno mi się doliczyć, ile lat przesiedział w więzieniu, jednak w porównaniu z mafią włoską czy amerykańską, gdzie bossowie skazywani na dekady, a w przypadku USA – nawet na setki lat. Robi się to po to, żeby mieć pewność, że osoba skazana za tak ciężkie przewinienia, nie wróciła już do społeczeństwa. Szansa na zrehabilitowanie osoby z takimi powiązaniami jest bowiem bliska zeru. I to właśnie dlatego nie rozumiem podejścia organizatorów wspomnianej gali sportowej.

Jak wybiela się Słowika

Już naprawdę nie chcę wspominać, co to za gala, jednak chyba należy nadmienić, że jest ona promowana przez byłego boksera. Ów bokser, powołując się na wartości chrześcijańskie, prosi, żeby przebaczyć dawne grzechy gangsterowi. Ten argument rozumiem: wyrok został w końcu odsiedziany. Myślę jednak, że to ofiary gangstera powinny decydować o tym, czy należy mu przebaczyć. Nie celebryta z telewizji.

Bo grzechy, które popełnił należą do tych ciężkich. Młodsi czytelnicy mogą nie pamiętać, ale wymuszanie haraczy które było specjalnością gangstera, doprowadziło wiele niewielkich przedsięwzięć do ruiny. Przepis na biznes był prosty: do restauracji czy sklepu wchodzili barczyści mężczyźni, którzy dewastowali lokal i straszyli klientów. Czasami, gdy właściciel stawał w obronie majątku, w najlepszym razie kończył z kilkoma siniakami. Panowie wychodzili i po kilku minutach pojawiał się zbawca – człowiek spod ciemnej gwiazdy, który składał propozycję trudną do odrzucenia: ochrona przed takimi bandziorami w zamian za procent od zysków. Oczywiście napastnicy, którzy zdemolowali lokal byli nasłani przez osobę, która oferowała ochronę. Jeśli ktoś nie zgadzał się na ochronę, historia powtarzała się kilka razy, aż w końcu bandyci nachodzili ofiarę w jego własnym domu i krzywdzili ją na oczach rodziny.

To nie są lekkie grzeszki, które można ot tak przebaczyć w imieniu społeczeństwa. To są setki zniszczonych interesów, setki zniszczonych żyć.

Chcieli rozgłosu a tracą pieniądze

Powołanie takiej osoby na „Bossa” swojej federacji jest ruchem marketingowym. Mówi się, że nie ważne jak mówią, ważne żeby mówili. Ale tutaj też są granice. Gala co prawda zyskała na rozgłosie, ale tym razem nie wyszło to na zdrowie. Najpierw wypowiedziano organizatorom umowę na obiekt w którym gala miała być zorganizowana, teraz mówi się, że pierwsi duzi sponsorzy wycofują się ze współpracy z federacją.

Federacja próbuje ratować swój nadszarpnięty wizerunek przez licytowanie maski, w której Słowik wystąpił przed kamerami na cel charytatywny. Firmuje to wspomniany już bokser. Cel jest oczywiście szczytny, ale czy intencje są czyste? Czy prawdziwym celem akcji nie jest oczyszczenie sumienia?

Gangsterzy pokroju Słowika przywykli do życia na pewnym poziomie, trudno im potem stare przyzwyczajenia zmienić, zacząć żyć na innym poziomie, niż ten, do którego przywykli przed odsiadką. Jeśli gangster naprawdę chce się zrehabilitować, to dlaczego od razu pcha się przed obiektywy kamer i aparatów? Przecież jest tyle zawodów, które można wykonywać. Korona z głowy „bossowi” nie spadnie. Ta „korona” zostanie z nim przez całe życie. I tak powinno zostać, a my powinniśmy dopilnować, żeby korona była cierniowa. Gangsterzy pokroju Słowika powinni zrozumieć, że mimo wystawnego życia i krwawych pieniędzy, zniszczyli życie nie tylko tym, którym je odebrali. Zniszczyli je przede wszystkim sobie.

You might also like

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.