Święta, święta

Święta Bożego Narodzenia to czas spotkań z rodziną, wspomnień i rozmów. W poprzednim wpisie pisałam, że nie czuję w tym roku magii świąt, jednak wystarczyło tylko spotkanie z najbliższymi przy wigilijnym stole i wszystko nagle wróciło. Wraz ze wspomnieniami poprzednich świąt spędzonych w rodzinnym gronie. Czasami jednak tym, co zapada najbardziej w pamięć, są świąteczne spory. I te w ostatnich latach mocno się zmieniły. Kiedyś wszyscy narzekali na politykę, i chociaż dzisiaj to również jest bardzo popularny temat do świątecznych kłótni, to w tym roku moja rodzina znalazła sobie nowy temat. Temat, którego przyznam – zupełnie się nie spodziewałam. Spór (bo nie lubimy się kłócić!) na tegorocznej wigilii dotyczył… alkoholu. Sama jestem przeciwna piciu alkoholu przy wigilijnym stole, jednak butelka wina do posiłku to jeszcze nic złego.

Jednak, jak to w rodzinie – zdania są podzielone. Pojawiły się zarówno głosy, że do świątecznej kolacji w ogóle nie powinno się spożywać alkoholi, nawet lekkich, jak i takie, które głosiły, że w końcu świętujemy, więc na stole powinny się pojawić i mocniejsze trunki. Niekoniecznie wódka, ale jakieś likiery czy nalewki. Trudno w takiej sytuacji zadowolić wszystkich, szczególnie że osoby nie tolerujące alkoholu będą miały za złe tym, które podczas świąt piją. W drugą stronę raczej to nie działa.

Święta dla wielu, w tym dla mnie, to uroczystość jednak świecka. To tradycja, którą zapożyczyliśmy od innych kultur i zaadoptowaliśmy do naszej kultury, przypisując jej znaczenie. Podobnie zresztą ze Świętym Mikołajem, choinką i innymi symbolami i tradycjami, które nieodzownie kojarzą nam się ze świętami. Dlatego myślę, że nie powinniśmy przywiązywać tak dużej wagi do tradycji i zwyczajów i pozwolić im ewoluować wraz z nami.

You might also like

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.