Małgorzata Musierowicz Beata Matecka

Zimowe poranki z Małgorzatą Musierowicz

Śnieg już leży od kilku dni, robi się coraz chłodniej, znów wzięło mnie więc na wspomnienia. Pamiętam, jak w dzieciństwie spędzałam te zimowe poranki przed wyruszeniem do szkoły z moją ulubioną autorką książek dla dzieci – Małgorzatą Musierowicz. Jej twórczość kojarzy mi się z ciepłem kaflowego pieca, o który się opierałam, czytając jej książki, skrzypiącym śniegiem i żółtą poświatą wstającego dopiero słońca.

Małgorzata Musierowicz – krótko o autorce

Małgorzata Musierowicz jest Poznańską autorką książek dla dzieci i młodzieży, pierwszą książkę (Szósta Klepka) wydała w 1977 roku, mimo że wcześniej tworzyła jeszcze opowiadania (Małomówny i Rodzina). W zasadzie od razu osiągnęła sukces, otrzymując nagrodę „Złotego Koziołka” za Szóstą Klepkę. Mimo że Małgorzata Musierowicz stworzyła kilka serii wydawniczych, najbardziej zasłynęła z Jeżycjady. Moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki miało miejsce gdzieś na początku lat 80. Przeczytałam wtedy Kłamczuchę i praktycznie od razu sięgnęłam po Kwiat Kalafiora.

Pani Musierowicz tworzy nadal, ostatnia książka z serii Jeżycjada ukazała się w 2018 roku (Ciotka Zgryzotka) a dwie z jej książek – Kłamczucha i Kwiat Kalafiora doczekały się nawet ekranizacji, ta druga książka została nawet wpisana na Międzynarodową Listę Honorową im. Andersena przez Jury IBBY przy UNESCO, czyli na listę najlepszych książek dla dzieci.

Jeżycjada – Harry Potter mojego pokolenia

Pamiętam, że do tych książek przyciągnęły mnie barwne ilustracje, nie sądziłam jeszcze wtedy, że tak wsiąknę w historię Gabrysi Borejko – bohaterki książek. Pamiętajmy, że w tamtych czasach literatura dla młodzieży nie była tak rozbudowaną gałęzią czytelniczą. Wtedy identyfikowałam się z Gabrysią, z rzeczywistością w której została przedstawiona – szarą, melancholijną, trudną rzeczywistością odpowiedzialności za opiekowanie się rodziną kiedy mama Gabrysi leżała w szpitalu. Pamiętam, że czytałam te książki właśnie zimą. Wstawałam przed 6 rano, szłam wtedy do piekarni po chleb i słodką bułkę na śniadanie, siadałam pod dogasającym kaflowym piecem, otulona kocem na którym siadał mój czarny kot i czytałam przygody Gabrysi Borejko.

Rzeczywistość przedstawiona w Jeżycjadzie wydawała mi się tak realna, a zarazem tak ciekawa, że pochłonięcie jednej książki zajmowała mi w zasadzie kilka posiedzeń pod piecem. Zawsze robiłam to przed szkołą i pamiętam, że w drodze do szkoły rozmyślałam nad rozterkami Gabrysi. Nie pamiętam, żeby żadna inna książka w takim stopniu zaangażowała mnie w swój świat.

I za to właśnie lubię twórczość Małgorzaty Musierowicz. Za niepowtarzalny klimat z którym można się utożsamić, za budowanie napięcia, za barwne postacie i za wspomnienia z dzieciństwa.

You might also like

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.